Mijający 2025 rok jawi mi się jako okres dość chaotyczny w temacie premier płytowych. Może dlatego, że nie miałem tym razem czasu na to, żeby eksplorować tak wnikliwie nowości muzyczne, jak w latach poprzednich. W związku z tym dużo ciężej też było mi ogarnąć finalną topkę. Najgorsze jednak były sytuacje (tak, liczba mnoga), gdy mając już finalne zestawienie przeglądając premiery 2025 roku natrafiałem na jakiś album, który koniecznie musiał się znaleźć w moim "już zamkniętym" podsumowaniu. Oczywiście taki pozornie mały ruch (jeden album wchodzi, jeden wychodzi) generował całą lawinę przesunięć, roszad, itp. W pewnym momencie postanowiłem przystopować i już nie przypominać sobie "co tam było?" oraz "a co warto by było jeszcze w mojej topce umieścić?". Pogodziłem się też z faktem, że nie wszystkie płyty, które bym chciał mogą się znaleźć w podsumowaniu - i tak uważam, że 35 pozycji z metalu (i jego bliskich okolic) + 10 pozycji z lżejszych klimatów to już jest wyjątkowo dużo. Oczywiście na przyszłość będę się zastanawiał, czy nie ograniczyć jakoś tej listy (oby nie zostało to w sferze niezrealizowanych planów).
Przechodząc jednak do sedna tematu - poniżej znajdziecie moją subiektywną topkę 2025 roku. Zdaję sobie sprawę z tego, że kilku albumów na niej brakuje, a inne znalazły się na niej niesłusznie (tzn. według mnie słusznie). Jeżeli chodzi o cyferkę przy każdym z albumów to jest to tylko stan na ten moment. Pewnie, gdybym robił zestawienie za miesiąc rozkład sił wyglądałby zupełnie inaczej. Zapraszam do rzucenia okiem na moje dwa zestawienia i oczywiście odkrywania albumów, które przegapiliście, albo dania jeszcze jednej szansy płytom, które już znacie, a poświęciliście im za mało czasu.









